Sting i Tom Jones

W sklepach są już dostępne najnowsze płyty Stinga i Toma Jonesa – legend muzycznych XX wieku. „Symphonicities” to swoiste ukoronowanie dla twórców muzyki klasycznej, do której Sting od dłuższego czasu ma sentyment. Album został nagrany z Royal Philharmonic Concert Orchestra – jedną z najlepszych orkiestr symfonicznych na świecie.

Zawiera on największe przeboje wokalisty w nowych, orkiestrowych aranżacjach, odnajdziemy utwory z solowej twórczości artysty oraz kawałki z okresu działalności z The Police. Fani Gordona Sumner ’a nie powinni czuć się zawiedzeni, na płycie znalazły się: „Roxanne”, „Englishman In New York” czy „Every Little Thing She Does Is Magic”, sięgnął także po takie perełki, jak: „The Pirate’s Bride” – do tej pory dostępny jedynie na singlu „I Was Brought To My Senses” oraz „You Will Be My Ain True Love” – oryginie był to duet z Alison Krauss z filmu „Wzgórze nadziei”. Flirt Stinga z muzyką klasyczna przyniósł bardzo dobry efekt – jest spójny, dobrze brzmiący album.

Warto dodać, że Brytyjczyk w ramach międzynarodowej trasy koncertowej „Symphonicity” wystąpi 20 wrześniu w Poznaniu. Towarzyszyć mu będzie Royal Philharmonic Concert Orchestra pod dyrekcją Stevena Mercurio. Bilety będą kosztować od 95 do 400 zł.

Album Toma Jonesa jest zatytułowany „Praise&Blame” i jest 22 studyjnym albumem artysty. Muzyk podjął próbę zmierzenia się z standardami amerykańskiej sceny muzycznej i własną legendą. Na krążku znalazły się utwory gigantów – m.in. „What Good Am I?” z repertuaru Boba Dylana, „If I Give My Soul” Billy’ego Joe Shavera, „Strange Things” Sister Rosetty Tharpe czy „Burning Hell” Johna Lee Hookera. Przez krytyków płyta została uznana za rodzaj osobistego testamentu Jonesa. Muzyk sięga do korzeni amerykańskich klasyków – gospel, country, bluesa i soulu. Artysta pomimo skończonej 70-tki wciąż zachwyca formą wokalną.



Skomentuj

Musisz być zalogowanym żeby komentować.